Piotr C. Kowalski

To jest taki piętrowy torcik z tym bardzo ważnym napisem: „Naród sobie”.

czytaj dalej

Do Teatru Polskiego wchodziło się przez bramę, bo Niemcy pozwolili wybudować teatr pod warunkiem, żeby nie był od ulicy. Wchodziło się przez bramę i tu gdzieś było kino Warta, prawda? Ja też chodziłem do tego kina. I żałuję, że go nie ma, że wyburzyli tu wszystkie domy.

Bo ten teatr był za kamienicą schowany.

Tak, w podwórku. I to jest dla mnie ważne. O tym mało kto mówi.

Była taka grupa w Poznaniu, moi koledzy, Rafał Jakubowicz do niej należał. Grupa trzech facetów. I oni zrobili sobie koszulki „Narób sobie”. I z tym jeździli wszędzie.  I jeszcze ważna postać dla mnie: Robert Więckiewicz, który tu pracował. Poznaliśmy się, jak on był tu aktorem. On mnie i moją żonę Joannę zapraszał, i zawsze nam dawał miejsce w loży. Nie wiem, kogo on grał, ale był ubrany jak Apacz albo jakiś amerykański kowboj. I przyszło dwóch dyrektorów, a ja bym powiedział dyrektorków z Zielonej Góry i wyrzucili Roberta i innych. Robert nie wiedział, co zrobić. Mówi tak: „Piotr, ja mam ciotkę w Warszawie, pojadę. Może mi się uda coś”. No i pojechał. Dzięki takim dziwnym, małym dyrektorkom mamy wielkiego Roberta, bo tak by tutaj może był, a tam odnalazł siebie. Czyli niekiedy jakaś porażka dodaje energii innej, prawda?

A z jakim zmysłem kojarzy się panu ten teatr?

Ten teatr ma taki stary zapach, ale dobrze, że widzę tutaj pełno młodych ludzi. Młode osoby, jak pani i inne, które tutaj widzę, teraz odświeżają ten zapach.

Jak pan tu wchodzi to, co pan czuje?

Ja czuję się bardzo dobrze, bo to jest teatr do ogarnięcia. Jest mały, a duży. I jest taką perełką, prawda? Tu, w samym środku Poznania. I nie wiadomo, co jest ważniejsze czy ten teatr, czy ten Okrąglak, który jest obok. Można wrócić do tego, jak było przed wojną i po wojnie… Za długo jest ta pusta dziura wokół Teatru. Nie może to tak zostać dalej przez kolejne dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat czy tam pięćdziesiąt, bo on został zbudowany dla Polaków przez Polaków, ale żeby nie rzucał się w oczy. Miejcie sobie swój teatrzyk, ale gdzieś w podwórku, prawda? No i o tym się niekiedy mówi, ale mało. Ale teraz, parking? W środku miasta? I ta surowa ściana, na której na szczęście jest teraz napis „Konstytucja”.

Jakby pan miał opisać budynek Teatru Polskiego jakiego określenia by pan użył?

To jest taki piętrowy torcik z tym bardzo ważnym napisem: „Naród sobie”. Na tortach tak też się pisze na różne okazje.

A dlaczego pan uważa, że ten napis jest ważny?

Bo naród sobie wybudował, naród się złożył. Niemcy pozwolili, ale kasy oczywiście nie dali.

Czego pan by życzył Teatrowi?

Kolejnych 150 lat!

Poznaj kolejną osobę