Magdalena Kondratowicz
W teatrze jest jakaś podniosłość, nieprzeciętność.
czytaj dalej
Co czujesz wchodząc do teatru?
W teatrze jest jakaś podniosłość, nieprzeciętność. Czuje się tu takiego nieulicznego ducha, nie takiego zwykłego. Jeśli chodzi o Teatr Polski, to działa tu architektura, wnętrza, i to, co się tu wydarza. Ten Teatr podejmuje różne aktywności, poza spektaklami, więc to wszystko razem mi odpowiada. Jest takie przyciągające.
Co lubisz robić w teatrze?
Tak się składa, że ja akurat od trzech sezonów szyję kostiumy dla Teatru i mogę powiedzieć szczerze, że lubię to, bo to jest rzeczywiście wyzwanie za każdym razem. Lubię też bardzo przychodzić na różne spotkania, nazwę je prodemokratycznymi, z różnymi bardzo mądrymi ludźmi.
Jak traktujesz wyjście do teatru?
Mam w tym przypadku trochę rozdwojenie jaźni, bo jedno wyjście jest wtedy kiedy przychodzę tu zawodowo i szyję kostiumy, a drugie to ciekawość premiery, ponieważ nigdy nie mam okazji być na próbach, nawet nie znam scenariusza i nie wiem, jaki będzie efekt końcowy. Bardzo lubię w ogóle spektakle, które są w Malarni i lubię tamtejszą garderobę.
À propos spektakli, czy zapadł tobie ostatnio jakiś w pamięć?
Wiesz co, chyba najmocniejszy spektakl, przez długi czas, to była „Cudzoziemka”, ale później „Haga”. Chyba mogę powiedzieć, że „Haga” zrobiła na mnie największe wrażenie.
Czego życzyłabyś teatrowi na 150-lecie?
Nie tylko teatrowi, ale w ogóle kulturze bym życzyła, żeby wreszcie były porządne finanse przeznaczane na to, dlatego, że rola teatru i wszystkich instytucji kulturalnych jest naprawdę znacząca. Można w teatrze pokazać wiele rzeczy i uważam, że teatry powinny robić więcej spektakli dla młodzieży. Tak, żeby szkoły tutaj przychodziły i żeby otwierały im się oczy.
Czy czujesz, że teatr może jakoś zwalczać ten brak refleksji?
Myślę, że tak, że to jest rola teatru. Organizowanie spotkań np. z jakimś filozofem czy filozofką, socjologiem i kierowanie ich do młodzieży. To o młodzież chodzi tak naprawdę. Teatr nie jest jakimś bytem z kosmosu, tylko jest osadzony w rzeczywistości, w której żyjemy, a tak naprawdę wszystko jest polityczne, więc teatr nie może udawać, że polityka nie istnieje, że on jest poza polityką. Nawet kwestia dotacji jest też polityczna.
